Po sukcesie ósmej edycji Nocy Sów pracujemy już nad kolejną odsłoną!
Ogłaszamy datę – w 2020 roku Noc Sów odbędzie się…

21/22 marca.

Zgłoszenia Przewodników i Uczestników ruszą już wkrótce.
Dokładne daty podamy niedługo – warto śledzić naszą stronę oraz nasz profilu na FB @jestem na pTAK!

Już teraz gorąco zapraszamy na Noc Sów 2020! Czeka mrok nocy, dobra zabawa i emocje, które zapewnić mogą tylko sowy!

Co zrobić?
Poszukaj sów w swojej okolicy!
Jesienią – we wrześniu, październiku i listopadzie – niektóre gatunki sów zajmują terytoria i można je usłyszeć. Wybierz się do pobliskiego lasu, parku lub na cmentarz i sprawdź, czy nie mieszkają tam sowy. Dzięki temu łatwiej zaplanujesz wycieczkę terenową w marcu 2020.

Nie jesteś pewna / pewien, czy dasz radę zorganizować Noc Sów? Wybierz się do lasu mimo to! To świetna przygoda! I życzymy powodzenia – spotkanie sowy to nie lada gratka i wynagrodzi trudy nocnej wędrówki.

WAŻNE! Pamiętajcie, że w wycieczce do lasu podczas Nocy Sów może wziąć udział maksymalnie 15 osób – to ważne ze względu na ochronę sów! Wycieczki w większej grupie powodują duży gwar – to przeszkadza sowom i innym mieszkańcom lasu. W hałasie Twoi uczestnicy również nie doświadczą magii nocnego lasu i na pewno nie usłyszą ani nie zobaczą sowy.

Twarzą tegorocznej edycji wydarzenia jest Płomykówka.

Niektórzy mają serce na dłoni – ona na twarzy.

Atłasowa suknia: morelowo-ruda, oprószona niebieską szarością, obsypana kryształem oraz czarnymi i białymi perłami.

Piękna zjawa – ukazuje się od zmierzchu do świtu. Czasami i wyjątkowo – pośród szarego, jesiennego lub zimowego dnia. Niespieszna, jakby zawieszona w powietrzu… Zawsze ku zadziwieniu tych, którzy mieli szczęście ją zobaczyć.

Cokolwiek robi, gdziekolwiek leci – spokój, elegancja, coś jakby dystans charakterystyczny dla istot z lepszego świata lub tych, co lepiej wiedzą.

Może poczucie niższości, które niechcący w nas budziła, a może straszny głos, którym się nocami odzywa, a może światłowstręt, którym reaguje na blask dnia, a może coś w nas samych… Coś spowodowało, że ludzie przez wieki widzieli w tej sowie  wysłannicę złych mocy. Chwytali Płomykówki i krzyżowali je na bramach i drzwiach swoich obejść.

O ironio – Płomykówki, to jedne z naszych największych sprzymierzeńców. Dbają o nasze plony i dobytek. Jakkolwiek kłóci się to z ich wyglądem i arystokratycznymi manierami – nic im tak nie smakuje jak gryzonie.

…I mało kto kocha się tak często jak para Płomykówek. Setki i więcej razy w ciągu zaledwie kilku miesięcy. Jak nadarzy się okazja – niektóre chętnie kochają się również poza (swoją) parą. Takich par żyje dzisiaj w Polsce 1 może 2 tysiące. Martwi, że ostatnimi laty coraz mniej.

Tak jak my potrzebujemy Płomykówek, tak one potrzebują naszych stodół, strychów, wież – i dostępu do nich. Odpowiednio duże skrzynki lęgowe też mogłyby rozwiązać wiele problemów mieszkaniowych. Pozwólmy zamieszkać dobrym duchom w atłasowych sukniach obok nas.